poniedziałek, 2 marca 2015

Od Lukio cd.Historii Rillanne i Maresa

Łąka wydawała się pusta. Noe było słychać nikogo, ani niczego. Słońce raziło, ale waderze to nie przeszkadzało. Usiadła na gorącej ziemi, i zaczęła obserwować kamień. Szary, okrągły kamień. Z tego co zauważyła, był większy od tego który oglądała pięć minut temu, i mniejszy, od tego z dziesięciu minut temu. Był lekko zadrapany na boku. Wadera polizała go czule, i szepnęła, żeby się nie martwił. Kamień nie odpowiedział.
Wtem wadera podniosła się z ziemi. Usłyszała kroki kamieni. Nie, inaczej... no tak, wilków. Było słychać ich rozmowę, ale z dziwacznej pozycji Lukio nie było łatwo zrozumieć ich słów. Wilczyca podkradła się do nich i szła chwilę za nimi po czym wskoczyła na ogon niebieskiej wadery.

Wilczyca podskoczyła i wydarła się donośnie.

- Jestem Lukio. - przedstawiłam się. - Mam pytanie. Czy skoro drzewo jest drewniane, i gałęzie, które są z drzewa, i są drewniane, to kartki papieru, które są z drzew też są drewniane? - popatrzyłam tym razem na ładnego samca. Nie był dużo starszy ode mnie - tak mi się wydawało. Wadera była chyba mniej więcej w podobnym do mnie wieku. Przekręciłam pytająco głowę spoglądając na parę wilków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz