czwartek, 5 marca 2015

Od Sangre do ...

Pamiętam, jak bezsilna leżałam na śniegu. Mały, rubinowy punkcik, pulsujący ostatkiem życia, marznący, otoczony przez wilki. Zatapiały we mnie swe kły, szarpały moje futro, wgniatały mnie w śnieg, czerwony od mojej krwi. Osłaniały mnie przed najmniejszą cząstką ciepła, jakie dawało mi słońce. lód połyskiwał na ich kryzach, tak obfitych i majestatycznych.
Oddechy drapieżników przybierały zmatowiałe kształty, które natychmiast zawisały w mroźnym powietrzu. Zapach ich sierści, piżmowy i ziemisty, przywodził mi na myśl mokrego psa i woń palonych liści; był zarazem przyjemny i przerażający.
Z każdą chwilą ich pyski były coraz bliżej pulsujących krwią żył na mojej szyi.
Mogłam krzyczeć, lecz nie krzyczałam. Mogłam walczyć, mogłam je przepędzić, lecz tego nie zrobiłam. Po prostu leżałam, wpatrzona w intrygujące oczy tych stworzeń. Nie byłam w stanie zrobić choćby najmniejszego ruchu, pozwalałam, by robiły to, co robią.
Coraz więcej agresji.
Coraz więcej bólu.
Coraz więcej strachu.
A później przyjdzie spokój.
Myślałam tylko o jednym. Z całych sił, wytężając swój umysł, próbowałam przypomnieć sobie, jakie to uczucie, gdy jest ciepło.
Potem wilki jeszcze bardziej zacieśniły krąg. Podeszły zbyt blisko. Dusiłam się nie mogłam złapać oddechu. Coś zdawało się trzepotać i wyrywać z mojej piersi.
Nie było światła nie było słońca. Umierałam. Nie byłam w stanie przywołać do siebie obrazu błękitnego nieba.
Lecz nie umarłam. Dryfowałam, zagubiona w morzu zimna, by powrócić nagle do świata, odrodzić się w świecie ciepła.
Powstać w innym ciele.
Stałam się wilkiem, zdolnym do niemożliwych rzeczy. Zmienił się odbiór świata, moje postrzeganie go. Byłem silniejsza, zwinniejsza.
Już nie byłam sobą.
To mój początek, początek końca.
Nie wiem, co będzie dalej.

***

Ze snu wyrwał mnie nocny skowyt wilków. Znów miałam ten sen. Sen z mojej przeszłości. Nie znam jeszcze całej, ale fragmenty już znam. Wyruszyłam na polowanie. Moją ofiarą okazał się mały zając. To lepsze niż nic. Ruszyłam, by znaleźć miejsce w którym osiądę na dłuższy czas. Wyczułam woń wilka. Pobiegłam w jego stronę. Dopiero 10 kroków przed nim instynkt podpowiedział mi, bym uważała. Powoli podeszłam do wilka.
- Cześć - powiedziałam


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz