Szłam po przez teren watahy. Byłam jej alfą.Ustaliłam prawa, przyzwolenia i obowiązki. Moja rola nie była łatwa. Zresztą teraz miałam zapoznać się ze wszystkimi wilkami, które wybrali bogowie na godnych członków tej krainy. Najpierw ruszyłam do jednego z wybranków Blouveezsa. Bóg ten miał swoje humory więc chciałam wiedzieć "na jakim gruncie stoję". Szłam przez las do granic gdzie wilk rzekomo przebywał. Jako alfy był to mój obowiązek. Nie traktowałam jednak to jak przymus. ziemia pod moimi łapami zamarzała jednak gdy została uwolniona z chłodu klątwy w ciągu paru minut odmarzała. Tak było zawsze odkąd pamiętałam. Zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Nie umiałam wydusić z siebie emocji, ponieważ to trochę potęgowało moc i obszar zamrożony. Przemierzałam więc dolinę niewzruszona. Pomimo iż wokół kwitło życie gdy ja przechodziłam zdawało się na chwilę zamierać. Droga do krańca watahy zajęła mi pół dnia. Słońce chyliło się ku zachodowi. Weszłam na niewielka polanę na której był basior. Był on biały i miał wiele ogonów w dodatku miał coś w rodzaju bandaży na łapach i chustę na szyi. Podeszłam do niego przyglądając się mu coraz lepiej. Ten zerwał się i przyjął postawę prawie bojową. Odezwałam się do niego spokojnym, chłodnym głosem.
-Witaj wilku, zawitałeś właśnie na teren mojej watahy. Chciałam Cię powitać...-mówiłam gdy wilk mi przerwał
-Kim jesteś? To twoja wataha?-zapytał podejrzliwie.
- Moje imię brzmi Rillianne. Ciebie wybrał jeden z patronów watahy. Podejmując decyzję dołączenia i przekraczając granicę jednocześnie zaakceptowałeś pewne zasady-kontynuowałam nie modulując głosu.
-Jakie? Mam nadzieję, że nic idiotycznego.
-Nie martw się. Pierwszą zasadą jest to że nie zdradzamy watahy, drugą - Każdy członek za innego ma oddać życie w razie niebezpieczeństwa choćby go nienawidził. Trzecia - jesteśmy jednością, żadne z nas nie może zabić innego. Ostatnia będziesz chronić tajemnic watahy, będziesz jej strzec aż do śmierci. Przysięgnij! -powiedziałam. Użyłam mocy i przed nami wyrosło coś na kształt stalagmitu zakończonego kulą energii o zmiennych kolorach.- Przyłóż łapę i przysięgnij -powtórzyłam patrząc na basiora
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz